Marka Rozdział 4.

Ewangelia św. Marka

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16

PRZYPOWIEŚĆ O SIEWCY

Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej [pozostając] na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora.1 Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce:2 «Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać.3 A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je.4 Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie.5 Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło.6 Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu.7 Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».8 I dodał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!».9
A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść.10 On im odrzekł: «Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach,11 aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana12 [tajemnica]». I mówił im: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści?13
Siewca sieje słowo.14 A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich.15 Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością,16 lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują.17 Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa,18 lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.19 W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».20 (Mk 3,1-20)

Ludzie niewiele zainteresowani słyszanym słowem Bożym

„Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je.” (Mk 3,3-4) „A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich.” (Mk 3,15) Są ludzie, którzy jakby byli „posiani na drodze” i równocześnie ziarno słowa Bożego też w nich leży, jakby zostało posiane na drodze, na której jest dobrze widoczne i zagrożone. Dostrzega je szatan i zaraz przychodzi, i „porywa słowo zasiane w nich”. „Posiani na drodze” to ludzie, którzy nie chronią zasianego w nich słowa Bożego przez rozważanie go, modlitwę; to ludzie, którzy nie robią nic, aby się zakorzeniło i uformowało ich życie. W tych płytkich ludziach słowo Boże jak ziarno zasiane przy drodze szybko przestaje istnieć, nie pogłębia wiary, i nie przemienia życia.

Ludzie ci są lub stają się niewierzącymi, albo nawet zamieniają się w ateistów, którzy nie wierzą w istnienie Boga i niszczą wiarę w Niego w sercach innych ludzi. Stają się ludźmi, którzy prawdę Bożą i Ewangelię odrzucili, wierzą jednak we „wszechmogący” i niezwykle mądry „przypadek”, który stworzył i uporządkował świat; wierzą w zabobony, w „pozytywne energie” i inne dziwne rzeczy. Dochodzą nieraz do niesłychanej głupoty, bo nic nie zrobili, żeby prawda Boża się w nich zakorzeniła. „Zamienili swą Chwałę na wizerunek cielca jedzącego siano”. (Ps 106,20) Pozwolili, by nie Bóg-Mądrość, lecz ten "jedzący siano cielec" kierował ich życiem.

Różne sposoby odnoszenia się do słowa Bożego przez ludzi

„«Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».” (Mk 4,3-8)

Ludzie stykający się ze słowem Bożym różnią się między sobą, tak jak różnią się od siebie rożne rodzaje gleby. Odróżnia ich od siebie sposób traktowania tego słowa. Przez najbardziej gorliwych jest ono słuchane, przyjmowane, zapada w głęboko w serce i wydaje owoce w postaci wiary i przemienionego przez nią życia. Największym przeciwieństwem do ludzi dobrze traktujących słowo Boże są ci, których w przypowieści Jezusa o siewcy i ziarnie obrazuje droga. Na niej ziarno nie tylko nie zapuściło nawet małego korzenia, lecz zostało wydziobane i zjedzone przez ptaki, gdy jeszcze siewca siał (por. Mk 4,4).

Pozostałe rodzaje gleby – skalista i taka, na której rośnie wiele ciernistych chwastów – przedstawiają ludzi, w których słowo Boże trwa przez jakiś czas i nawet wzrasta. Na glebie skalistej ziarno szybko kiełkuje i szybko usycha z powodu żaru słońca. Ziarno między cierniami staje się rośliną, która przez pewien czas wzrasta, ale potem ginie stłumiona przez nie, zanim przyniesie owoc. Z ludźmi jest podobnie jak z różnymi rodzajami gleby, na którą padło ziarno, symbolizujące słowo Boże.

Jedni przemieniają całe swoje życie, bo przyjęli Ewangelię, uwierzyli w nią i według niej ukształtowali swoją wiarę i całe życie. Ludzie podobni do drogi nie dochodzą do wiary, nawet jeśli zetknęli się ze słowem Bożym, np. dzięki środkom społecznego przekazu. Słyszane słowo nie budzi w nich zainteresowania i z tego powodu nie prowadzi ich do wiary.

Ludzie zobrazowani przez glebę skalistą lub zarośniętą ciernistymi chwastami to tacy, którzy przez jakiś czas wierzą i żyją według słowa Bożego, np. w dzieciństwie, lecz później albo je całkowicie odrzucają, albo przyjmują tylko pozornie, nie dopuszczając do tego, żeby pod jego wpływem zmieniało się ich życie. Podobni do gleby skalistej mają za mało ziemi, aby mogło na niej ziarno zapuścić korzenie i stać się wspaniałą, przynoszącą dobre owoce rośliną.

Posadzeni między cierniami to ludzie, którzy ulegają wpływom wrogów Chrystusa lub takim bożkom jak swoje wady, bogactwo, wygoda, przyjemności. Oddawanie czci i kłanianie się tym fałszywym bogom osłabia w nich wiarę w Boga prawdziwego lub całkowicie ją niszczy. Stopniowo przestają wypełniać Jego wolę i czynią to, co podsuwa im bożek egoizmu. Może przez jakiś czas byli podobni do Jezusa Chrystusa i Jego Matki, bo wypełniali wolę Bożą, jednak potem zastąpili tę uświęcającą praktykę czynieniem tego, do czego pobudzają ich źli ludzie, szatan i tkwiące w nich egoistyczne namiętności, podobne do kolców i ciernistych chwastów. Przez jakiś czas byli podobni do wzrastającej pożytecznej rośliny, która mogła przynieść wiele dobrych owoców. Jednak przestali się wpatrywać w Jezusa, zlekceważyli Jego słowo, nie chcieli naśladować świętości Jego Matki. Dlatego umarli duchowo, jak słabe roślinki posadzone między cierniami.

Upodobnienie się do Chrystusa dzięki przyjęciu słowa Bożego

„Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. (Mk 4.8) „W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. (Mk 4,20) Ludzie, którzy słuchają słowa Bożego i przyjmują je, stają się podobni do Jezusa Chrystusa. Upodabniają się do Niego w myśleniu, mówieniu, działaniu, odczuwaniu. Przemiana ludzi żyjących słowem Bożym to przynoszenie plonu – trzydziestokrotnego, sześćdziesięciokrotnego lub stokrotnego. Wielkość podobieństwa do Chrystusa zależy od stopnia współdziałania z otrzymaną od Boga łaską. Maryja najbardziej się do Niego upodobniła, ponieważ przez całe życie karmiła się słowem Bożym i nie zmarnowała żadnej łaski, otrzymanej od Boga. Słowo Boże wydało w Niej plon stokrotny.

PRZYPOWIEŚĆ O LAMPIE

Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?21 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.22 Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!».23 (Mk 3,21-23)

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha Światłości i niech stanie się dla niej świecznikiem

„Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!».” (Mk 4,21-23)

Wydaje się rzeczą oczywistą, że uszy są do słuchania. A jednak w kontaktach z Bogiem i bliźnimi wielu ludzi zachowuje się tak, jakby uszów nie mieli do słuchania, lecz do czegoś innego – do utrzymywania okularów lub przyczepiania do nich kolczyków. Zachowują się tak, jakby mieli tylko „usta do mówienia”. Mówią dużo do ludzi, a nawet do Boga, nie interesując się tym, co mogliby usłyszeć. Swoim mówieniem często zanudzają i męczą bliźnich, a siebie samych – zubożają. Nie wzbogacają się duchowo zwłaszcza wtedy, gdy nie słuchają słowa Bożego, a nawet samego Boga. Na modlitwie bowiem tylko mówią, recytują formuły modlitewne, nie wkładając w nie swojego serca. Nie słuchają Boga, bo nigdy nie zadają Mu pytania, co ma do powiedzenia na temat ich życia. Często bywa tak, że ktoś ludzi słucha i mówi do nich, ale od słowa Bożego się izoluje, bo unika tych, którzy o Bogu mówią lub piszą.

Tym, którzy mają uszy do słuchania Jezus mówi: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?” (Mk 4,21) Światłem, które ma pozostawać zawsze na świeczniku, jest Jezus Chrystus. Nie wolno tego Światła ukrywać wstydliwie przed światem. Nie należy też stawiać „pod korcem lub pod łóżkiem” swojej wiary w w Niego! Chrystus-Światłość rozprasza bowiem mroki grzechu i zakłamania! Ta Światłość zbawia, dlatego nikogo nie wolno jej pozbawiać. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha Jezusa-Światłości i niech nie przyćmiewa Jego blasku na tym świecie np. rozszerzając jakieś błędne ideologie. Niech się stanie odważnie „świecznikiem” dla Chrystusa-Światłości! Niech głosi światu całą Ewangelię bez uszczuplania jej, bo nie ma niej nic wstydliwego ani „nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.” (Mk 4,22) Cała nauka objawiona jest światłością i cała powinna rozpraszać mroki świata!

Chrześcijanie podobni do korca, łóżka lub świecznika

„Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku?»” (Mk 4,21)

Źródło światła jest po to, żeby oświetlać, dlatego nie powinno być zakrywane przez umieszczanie go w jakimś naczyniu, pod korcem lub łóżkiem. Nie pod korcem i nie pod łóżkiem ma być stawiane, lecz na świeczniku, bo tylko wtedy dobrze spełnia swoje zadanie oświetlania otoczenia. Powinno być widoczne jak najlepiej ze wszystkich stron.

Swoje uwagi na temat światła Jezus odnosi do Siebie. On bowiem jest Światłością świata. Każdy wierzący człowiek powinien się stać dla Niego jak świecznik – żyjący, poruszający się, niosący Go w różne miejsca i do różnych ludzi. Powinien się zachowywać tak, aby ludzie skupiali swoją uwagę nie na nim, lecz na Chrystusie, którego wszystkim zanosi. Nie sam świecznik, lecz umieszczone na im światło ma przyciągać całą uwagę. Jako ludzie posiadamy jednak zdolność koncentrowania uwagi otoczenia na sobie i często to robimy. Nawet osoby oddane ewangelizacji tak nieraz błyszczą przed ludźmi, że trudno dostrzec Światłość prawdziwą, Jezusa Chrystusa. Ludzki blask, ludzki splendor, ludzka błyskotliwość, ludzkie filozofowanie nieraz przyćmiewa żyjącego pośród nas Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelię. Jej słowa nieraz gubią się w potokach ludzkich słów. Każdy chrześcijanin i głosiciel Ewangelii powinien mieć na uwadze słowa Jezusa: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.” (Mt 5,16)

Chrześcijanin nie wypełnia swojego zadania, jeśli – zamiast być świecznikiem dla Światła, którym jest nasz Zbawiciel – staje się dla Niego czymś w rodzaju naczynia i korca z Jego przypowieści lub łóżkiem, pod którym zostaje ukryty. To smutne, że życie niektórych chrześcijan zupełnie się nie różni od życia ludzi niewierzących w Chrystusa. Ich wiara zupełnie się nie ujawnia. Nic w ich postępowaniu nie ukazuje Jezusa, Światłości świata, ani żadne ich słowo o Nim nie wspomina. Nikt nie uwielbia Ojca, patrząc na ich uczynki i słowa, bo nic nie ukazuje Jego wspaniałości i miłości. Nie słychać mądrości Bożej w ich słowach ani miłości Bożej nie widać w ich uczynkach. Dla Bożej Światłości nie są świecznikami, lecz szczelnie zamkniętymi naczyniami, które nie pozwalają, żeby się wydostał z nich chociaż jeden jej maleńki promyczek.

PRZYPOWIEŚĆ O MIERZE

I mówił im: «Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą.24 Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma».25 (Mk 3,24-25)

Konieczność odróżniania prawdy od zwodniczych kłamstw

„I mówił im: «Uważajcie na to, czego słuchacie»” (Mk 4,24) Ta rada Jezusa jest bardzo ważna, bo w świecie, w którym żyjemy, słyszymy prawdę i wiele kłamstw. Jedno miesza się z drugim. Musimy zatem uważać, gdy coś słyszymy, i zadawać sobie pytanie, czy to, co do nas dociera, jest prawdą czy kłamstwem. Ostrożnym trzeba być, ponieważ kłamstwa są często przedstawiane w sposób atrakcyjny, aby zwiększyła się ich niszczycielska siła oddziaływania. Do mamiących nauk często dokleja się różne określenia w rodzaju: „współczesny”, „postępowy”, „na czasie”, „otwarty na człowieka” i inne. Te określenia mają wzbudzić przychylne nastawienie do najbardziej obrzydliwych oszustw. Działają one zgubnie na ludzi nieświadomych, że są poddawani manipulacji.

Dlatego Jezus mówi: „Uważajcie na to, czego słuchacie”. Absolutnie bezbłędnie odróżnia prawdę od fałszu tylko Bóg, dlatego powinniśmy prosić Ducha Świętego o Jego dary. One pomogą nam odkryć, czy to, czego słuchamy, jest prawdą czy oszustwem.

Obdzielanie złem lub dobrem

„Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą.” (Mk 4,24) Bardzo często stosowaną przez człowieka „miarą” jest działanie przy pomocy miecza, czyli agresji, siły, krzyku, zastraszania innych. Jezus ocenił przydatność tej metody, mówiąc w chwili pojmania Go w Ogrójcu do Piotra, który przy pomocy miecza chciał walczyć w Jego sprawie: „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną.” (Mt 26,52) I tak się rzeczywiście dzieje. Gdy ktoś chwyta za miecz, aby walczyć, to prowokuje innych, aby też sięgnęli po miecz. Za cios zadany tą bronią otrzyma uderzanie tym samym orężem – i to często jeszcze silniejsze niż to, które komuś zadał. Tak się stanie, bo zraniony i rozzłoszczony przeciwnik „odmierzy taką samą miarą, z jaką się zetknął, i nawet „jeszcze więcej dołoży”. Tak to bowiem bywa wśród ludzi, że za zło odpłacają zwykle większym złem, chyba że są prawdziwymi uczniami Jezusa, którzy potrafią nie tylko je przetrzymać, lecz nawet odpłacić za nie dobrem. „Miarą”, o której mówi Jezus, może być nie tylko złe i agresywne działanie wobec ludzi. Może i powinno nią być dobro. Kto za „miarę” swojego postępowania przyjął czynienie dobra bliźnim – nawet takim, którzy stali się nieprzyjaciółmi – ten dobro otrzyma i to nawet znacznie większe niż to, którym obdarował innych. Doświadczenie uczy jednak, że to otrzymane przez nas dobro nie zawsze (a może nawet zwykle) nie pochodzi od tych, którzy je od nas otrzymali. A jednak słowa Jezusa są prawdziwe, dlatego zawsze za „miarę dobra”, którą mierzymy, otrzymujemy dobro i „jeszcze nam go dołożą”. Może nie ludzie, lecz na pewno Bóg go nam „dołoży”. A „dołoży” nam samego Siebie i to na całą wieczność. O tym warto pamiętać i nigdy nie oczekiwać od ludzi zapłaty za wyświadczone im dobro. Jezus powiedział: „Uważajcie na to, czego słuchacie”. (Mk 4,24) Trzeba bardzo uważać na to i na tych, którzy doradzają posługiwanie się w życiu mieczem agresji, złośliwości, krzyku, znieważania lub innym złem, a słuchać tych, którzy za Jezusem powtarzają: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie!” (Łk 6,31)

Powiększać dobro i nie narażać się na tracenie go

„Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,25) Jezus poucza nas: „Uważajcie na to, czego słuchacie” (Mk 4,24). Roztropny i mądry człowiek słucha tylko tego, co jest pożyteczne i co wzbogaca go duchowo, a nieroztropny człowiek bezkrytycznie wsłuchuje się we wszystko, co do niego dociera, a nawet czyta lub ogląda to, co bezwartościowe. Nie odróżnia prawdy od propagandy i kłamstw, a dobra – od zła.

Na jednych i drugich spełnia się to, co powiedział Jezus: „Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,25) I tak mądry człowiek słucha słów mądrości i ubogaca się duchowo. Ma już mądrość, nią się kieruje, dlatego jest mu dawany jej wzrost. I przeciwnie, człowiek nieroztropny, pozbawiony mądrości, słucha bez rozwagi i rozeznania. Wsłuchuje się we wszystko i wszystko bezkrytycznie przyjmuje. Z powodu braku mądrej roztropności wchłania nawet największe głupstwa, które ktoś głosi. Przez to zaraża się głupotą, a ta jest nie do pogodzenia z mądrością. Nawet jeśli jeszcze posiadał jakieś jej resztki, to je straci. Szerzyciele zwodniczych nauk „pozbawią go i tego, co ma”, czyli resztek prawości i mądrości. Stanie się tak, ponieważ nie miał roztropności i z tego powodu lgnął do zła i kłamstw. Każdemu zatem Jezus przypomina: „Uważajcie na to, czego słuchacie” (Mk 4,24). „Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma” (Mk 4,25) – albo mu się tylko wydaje, że ma.

PRZYPOWIEŚĆ O ZASIEWIE

Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię.26 Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak.27 Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie.28 A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo».29 (Mk 3,26-29)

Wbrew pozorom królestwo Boże stale wzrasta

Królestwo Boże, wzrastające aż do końca świata

„Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo.” (Mk 4,27-29)

Rozwój każdej rośliny dokonuje się w ustalonym porządku: „Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie.” (Mk 4,28) Nie da się tego zmienić ani też nie ma takiej potrzeby. Trzeba się po prostu dostosować do praw rządzących rozwijaniem się roślin i zbierać plon w odpowiednim czasie, jak mówi Jezus: „A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo”. (Mk 4,29)

Ze wzrostem królestwa Bożego jest podobnie jak z formowaniem się rośliny: najpierw jest ukryte w ludzkich sercach i zaczyna formować myślenie, miłość, i pobudzać do dobrego działania. Dzięki swojemu przemienionemu myśleniu i aktywnej miłości zmieniony człowiek zaczyna oddziaływać na bliższe i dalsze otoczenie, które zaczyna się przemieniać w królestwo Boga, ukształtowane przez Boży porządek. Kiedy to królestwo będzie podobne do kłosów napełnionych ziarnami – które już bardziej nie mogą się rozwijać – dokona się Boży sąd. Ziarno dobra zostanie przeniesione do wiecznego królestwa w niebie, a bezużyteczne chwasty – które, niestety, też nie zaprzestały swojego wzrostu – znajdą się w piekielnym ogniu. „Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mt 13,40-43)

Mądrość Boża wszystkiemu wyznaczyła odpowiedni czas na wzrost i osiągnięcie dojrzałości. Dotyczy to roślin i królestwa Bożego na ziemi. Dobro przewidziane przez Boga ma osiągnąć swoją pełnię i istnieć na zawsze w wieczności, w królestwie Ojca. Ale istnieje także zło, wybrane dobrowolnie przez człowieka. Pojawia się ono z różnym natężeniem na świecie i przybiera różne formy, aż Bóg powie swoje: „Dosyć!”

Zanim to nastąpi, zły i dobry ma swój określony czas ziemskiego życia, kiedy może powiększać dobro lub wybrane przez siebie zło. Zanim Bóg powie: „Dosyć!” daje czas na dojrzewanie, jak mówi Księga Apokalipsy: „Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci. Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze Mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca. Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec.” (Ap 22,11-13)

PRZYPOWIEŚĆ O ZIARNKU GORCZYCY

Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy?30 Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi.31 Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu».32 (Mk 3,30-32)

ZAKOŃCZENIE NAUCZANIA W PRZYPOWIEŚCIACH

W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli [ją] rozumieć.33 A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.34 (Mk 3,33-34)

BLIŻSZE PRZYGOTOWANIE UCZNIÓW

BURZA NA JEZIORZE

Gdy zapadł wieczór owego dnia, rzekł do nich: «Przeprawmy się na drugą stronę».35 Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.36 Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała.37 On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?»38 On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.39 Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?»40 Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»41 (Mk 3,35-41)

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski

„Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo».”

Wyjątkowym nasieniem, z którego wyrasta królestwo Boże, jest Syn Boży wcielony, Jezus Chrystus. Jego przyjście na ziemię było wyjątkowym dla niej wydarzeniem. Zostało w nią wsiane Boskie Ziarno królestwa Bożego, Syn Boży, nasz Zbawiciel. Dzięki Jego Wcieleniu, które dokonało się w niepokalanym łonie Maryi Dziewicy, na zepsutej przez zło ziemi pojawił się Boski zasiew dobra i świętości.

Ludzkość jednak jakby spała i nie wiedziała przez dziesięciolecia, że Syn Boży zamieszkał na jej zdeprawowanej ziemi. Boskie Ziarno – Droga, Prawda i Życie – było jakby zakopane w glebie i niewidoczne dla świata. Ono żyło i wzrastało we dnie i w nocy. Świat jednak o tym nie wiedział. Tylko wybrani ludzie – tacy jak Maryja, św. Józef, pasterze i mała grupa innych osób – znali tajemnicę dokonanego Boskiego zasiewu, kiełkowania i wzrostu królestwa Bożego. Na ziemi już wzrastał w ukryciu Jezus, Syn Boży, i stopniowo ujawniała się Jego Boska mądrość i moc. Niebiański zasiew został pozornie zniszczony przez śmierć Jezusa na krzyżu. To jednak nie nastąpiło. Ten który wydawał się bezpowrotnie pogrzebany w krainie śmierci, „wykiełkował z ziemi” do życia zmartwychwstałego. Przeszedł do nowej formy istnienia jako Bóg-człowiek – do takiej, w której Jego potęga i wieczność ujawnia się w całej pełni. Jest nadal Panem żyjącym na wieki, posiadającym Boską moc.

Od zmartwychwstania Jezusa i zesłania na Jego uczniów Ducha Świętego królestwo Boże nabrało nowej mocy wzrastania. To ziarno – pozornie małe i słabe – zostało podlane rosą niebieską. I rozszerzyło się stopniowo na wszystkie narody ziemi. Dzięki stałej obecności Chrystusa zmartwychwstałego i Ducha Świętego z „królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak.”

Nawet wtedy, gdy ciemne noce zła wydają się nie dopuszczać światła dnia, dobre ziarno królestwa Bożego wzrasta. Człowiek nieraz w to nie wierzy i ulega zwątpieniu. Nie potrafi bowiem zrozumieć, jak Boże królestwo dobra potrafi wzrastać, gdy jest tłumione potęgą zła i zalewem kłamstw. Nie wie, jak może wzrastać królestwo Boże, gdy przeciwko niemu występuje apokaliptyczny Smok zła, potężna Bestia i stojący na jej usługach sprytny, silny i podstępny Fałszywy Prorok, zwany też Drugą Bestią

. Człowiek nie potrafi sobie nieraz nawet wyobrazić, że ziarno królestwa Bożego wzrasta, chociaż jest deptane przez złego Smoka i Bestię, która otrzymała od niego jego moc, jego „tron i wielką władzę”.

A potęga tej Bestii naprawdę jest wielka. Czuje się pewnie i wypowiada „wielkie rzeczy i bluźnierstwa przeciwko Bogu”, bluźni Jego imieniu, Jego przybytkowi i mieszkańcom nieba. Zła Bestia walczy ze świętymi i zwycięża ich

. Otrzymała też władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem

Człowiek nie rozumie, jak może wzrastać królestwo Boże, gdy – jak mówi

– cała ziemia wodzi wzrokiem za Bestią i pokłon oddaje Smokowi, który udzielił jej władzy

. Człowiek nie potrafi sobie wyobrazić, jak królestwo Boże może wzrastać, gdy cała ziemia z zachwytem wpatruje się w Bestię i Smoka i z dumą, podziwem lub ze strachem mówi: „Któż jest podobny do Bestii i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?”

. Wydaje się, że nie ma takiej potęgi, która potrafiłaby walczyć z Bestią, szerzącą zło i tępiącą dobro całą swoją mocą, przebiegłością i okrucieństwem. A jednak Ktoś taki istnieje. To Założyciel Królestwa Bożego, Zmartwychwstały Pan i zsyłany przez Niego od Ojca Duch Święty. Ten Boski Duch jednym tchnieniem potrafi odnowić oblicze ziemi, splugawionej przez Bestię zła i jej współpracowników.

jednoznacznie przedstawia nieodwołalną klęskę wszystkich twórców zła, zobrazowanych przez Smoka, Bestię i Fałszywego Proroka. Ich działania zostaną na zawsze udaremnione, a ich samych dosięgnie wieczne potępienie, przedstawione w Księdze Apokalipsy jako wieczne cierpienie w „jeziorze ognia i siarki”. Czytamy tam: „A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i Fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.”

Taki będzie ostateczny los wszystkich zatwardziałych twórców zła.

Królestwo Boże natomiast nie ulegnie zniszczeniu. Przeciwnie, ujawni się jak posiane w ziemi nasienie: „najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie”

. Każdy człowiek, którego serce stało się Bożym królestwem dobra i prawdy, któregoś dnia zostanie „zżęty jak dojrzałe zboże”

i przeniesiony do wiecznego królestwa niebieskiego.